DYLEMAT darczyńcy DYLEMAT darczyńcy
Pomoc potrzebującym to dla przedsiębiorstwa element PR – ładnie wygląda, dodaje prestiżu i oczyszcza sumienia właścicieli ftrmy. Czy zawsze powinniśmy pomagać? Kiedy pomoc może... DYLEMAT darczyńcy

Pomoc potrzebującym to dla przedsiębiorstwa element PR – ładnie wygląda, dodaje prestiżu i oczyszcza sumienia właścicieli ftrmy.

Czy zawsze powinniśmy pomagać? Kiedy pomoc może wyrządzić więcej złego niż dobrego? Jak wybrać beneftcjenta oraz czy można pomagać, nie wydając na ten cel ani złotówki?

Jest pewna niepisana zasada, która mówi, że powi-

nieneś przeznaczać określony procent swoich do- chodów na działalność charytatywną. A co jeśli sam ledwo wiążesz koniec z końcem? Kluczem jest tu słowo „dochody”. Uważam, że lepiej jest wstrzymać się z pomaganiem do chwili, kiedy wyjdziesz z dłu- gów i zaczniesz uzyskiwać realne dochody. Być może szybciej będzie Cię stać na to, żeby udzielić dużo większego wsparcia. Pamiętaj, że aby móc efektyw- nie pomagać innym, najpierw sam musisz pomóc so- bie. Możesz ewentualnie zamiast pomocy finansowej, w ramach oderwania się na chwilę od swoich działań biznesowych, pomalować jakiś ośrodek opieki, po- sadzić las lub wyremontować budy dla psów – czyli udzielić pomocy niematerialnej.

 

Kiedy już będziesz gotowy na to, żeby pomagać, może okazać się, że wcale nie jest łatwo wybrać cel.

Sam poszukiwałem go przez kilka miesięcy i nauczy- łem się, że najbardziej pobudza nas działanie doraźne, kiedy komunikat jest prosty – „Wpłać, bo jeśli tego nie zrobisz, to ktoś umrze”. Rozmawiałem z organizacjami ekologicznymi, które odradziły nam działania syste- mowe, zorientowane na ochronę powietrza w naszym kraju. Same wolą organizować zbiórkę pieniędzy dla umierających dzieci w oddalonym o tysiące kilometrów  i ogarniętym wojną kraju. Dlaczego? Bo od 10 lat mówią, że mamy najbardziej zanieczyszczone powietrze w Eu- ropie, w wyniku czego umiera u nas rocznie 45 tysięcy osób, ale nikt się tym nie przejmuje. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy wolimy leczyć niż zapobiegać. Pró- bowałem też wesprzeć schronisko dla psów – znowu systemowo, tak aby już nigdy nie miało ono problemów z rachunkami za prąd. Pomoc miała polegać na uzbiera- niu środków na pakiet udziałów w elektrowni wiatrowej, z której dochód pokrywałby rachunki za energię elek- tryczną schroniska. Najwidoczniej jednak wolą oni do- raźnie gasić pożary, prosząc o wpłaty na konto zakładu energetycznego za każdym razem, kiedy ten odcina im zasilanie. Podobnie zresztą jak inna przypadkowo spo- tkana fundacja, której zaproponowałem wsparcie i po- prosiłem o kontakt, bo sami nie mieli wizytówki – nadal czekam na kontakt z ich strony.

 

Nieprzemyślane pomaganie może wyrządzić więcej szko- dy niż dobrego. Są osoby, które dzięki temu, że otrzymują pomoc od przechodniów na ulicy, pozostaną na niej na za- wsze. Jeśli zdrowy facet, który ma dwie ręce i dwie nogi, prosi mnie o drobne w zamian za „popilnowanie” samocho- du, to zaczynam się zastanawiać ile osób bez kończyn tań- czy, biega i osiąga szczyty w różnych dziedzinach.

 

Zbierając się do napisania tego artykułu, zauważyłem wpis koleżanki na Facebooku, która napisała, że będąc w Gambii przekonała się, że to, co nazywamy pomocą, jest tylko oczyszczeniem naszego sumienia. Biali turyści niezwykle często dają dzieciom cukierki, zeszyty, długopisy, kredki itp. Od najmłodszych lat są one uczone złych nawyków. Uczymy je, że nie trzeba nic robić – przyjadą biali i nam da- dzą. Jeśli będą potrzebne studnie i lekarstwa, to przecież biali nam je zapewnią. Do krajów afrykańskich jeżdżą za- zwyczaj ludzie nieco bardziej zaradni niż przeciętnie. Na wakacjach wydajemy więcej pieniędzy niż zwykle, a tym samym pokazujemy, że w Europie się przelewa. Mieszkańcy wielu krajów afrykańskich od dziecka są uczeni, że biali im dadzą. Dlaczego więc jesteśmy zdziwieni, że w momencie, gdy przyjeżdżają oni do Europy to, nadal tak myślą. Opo- wiadamy o nich różne straszne rzeczy, a prawda jest taka, że sami codziennie wykształcamy w nich takie postawy […].

 

Jan M. Fijor w swojej książce „Jak zostałem Milionerem” pisze, że Polacy emigrowali do Kanady i Australii, gdzie rządy oferowały im pomoc materialną, naukę języka, a na- wet mieszkanie na czas zorganizowania sobie życia. „Rząd amerykański z kolei miał to w nosie i dzięki temu wielu polo- nusów z Australii, mimo upływu prawie ćwierćwiecza, nadal korzysta z socjalu. Przyzwyczaili się i tak im zostało. System amerykański jest okrutny, bolesny, ale jednak lepszy. Żad- nych zasiłków, głęboka woda, radź sobie sam. Dlatego co szósty polski emigrant do USA to milioner. Strach przed po- rażką, przed głodem, stosunkowo dużo wolności w decydo- waniu o własnym losie, wyciska z człowieka moce, których w warunkach opiekuńczości, nigdy by w sobie nie podejrze- wał.” Takim przełomem dla wielu, również i dla mnie, było świadome zrezygnowanie z etatu i rzucenie się na głęboką wodę przedsiębiorczości w naszych polskich realiach.

Wiele osób zapewne zastanawia się też, czy skoro prawie połowę ich zarobków zabiera państwo w formie podatków, skoro płacą co miesiąc ponad 1000 zł składki do ZUS, nie korzystając z opieki medycznej, to czy muszą jesz- cze wspierać WOŚP, Szlachetną Paczkę i szereg innych inicjatyw? Przecież za zebrane pieniądze fundacje te lub sami potrzebujący kupują produkty i usługi, które również są opodatkowane. Problem polega na tym, że z tego, co obserwujemy wynika, że większość pieniędzy oddanych państwu jest wykorzystywana niewłaściwie. Idealnie było- by, gdyby można było przekazywaną pomoc odpisać od podatku, ale zgodnie ze starą zasadą, że „Polak potrafi”, to prawo, które już kiedyś w Polsce funkcjonowało, było czę- sto nadużywane w celu unikania płacenia podatków. Na wybrane cele dobroczynne pozostaje zatem przeznaczać ciężko zarobione pieniądze po opodatkowaniu.

Jak widać, nie jest łatwo pomagać, a nawet wybrać bene- ficjentów. Stąd tak chętnie zdajemy się na wybór marki, której ufamy i łączymy 2 w 1. Kiedyś bardzo spodobała mi się idea kupowania wody, której producent wspiera sa- dzenie drzew. Jeśli klient ma do wyboru kilka marek wody o zbliżonych cenach, to jest duża szansa, że wybierze tę, która wspiera jakiś cel, z którym się on identyfikuje. Pew- ne badania pokazują, że aż 94% respondentów deklaruje, że w swoich codziennych decyzjach zakupowych wybiera firmy przyjazne środowisku. Nie dotyczy to jedynie pro- duktów o niskiej cenie jednostkowej. Z moich obserwacji wynika, że nawet w branży inwestycyjnej, jeśli inwestor ma podobną stopę zwrotu i podobny poziom bezpieczeństwa, woli wybrać inwestycje przyjazne środowisku. Zamiast inżynierii finansowej, która niczego nie tworzy, a jedynie przekłada pieniądze z jednej kieszeni do innej, wielu in- westorów woli swoje środki zaprzęgać do pracy w branży Odnawialnych Źródeł Energii, która oprócz atrakcyjnej sto- py zwrotu dla inwestora, rozwiązuje wiele problemów na- szego kraju. Inwestycja w OZE pozwala chronić środowisko naturalne i odzyskiwać czyste powietrze, buduje zabezpie- czenie emerytalne dla przyszłych emerytów, podnosi za- możność społeczeństwa, a przez to napędza gospodarkę, pozwala uniezależnić kraj od węgla i dostaw kopalin z za- granicy, a także zwiększa wolność obywateli. Kiedy inwe- stor otrzymuje dodatkowo certyfikat potwierdzający, że jest firmą sprzyjającą środowisku, mamy komplet punktów dla dobrego PR przedsiębiorstwa i tym samym rozwiązany sta- je się dylemat darczyńcy.

94%

Pewne badania pokazują, że aż 94% respondentów deklaruje, że w swoich codziennych decyzjach zakupowych wybiera firmy przyjazne środowisku

Tomasz Wiśniewski

Tomasz Wiśniewski

No comments so far.

Be first to leave comment below.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *